Bijapur, Gol Gumbaz, widok z wiezyczki, jakos 7. pietro.

Plaza w Cherai, czyli jeszcze Kochin (a moze sie powtorzylo to zdjecie...).

Jeszcze raz Cherai.

A to fasada kosciola Sw. Franciszka, tez jeszcze Kochin. Tutaj byl pochowany Vasco da Gama.

Malpiszony rozrabiaja w Ogrodzie Botanicznym w Bangalore.

A to Hampi, swiatynia Virupakshy.

To takie cos to tzw. King's Balance. Krolowie z okazji jakiegos swieta sie odmierzali swoja wage w zlocie i drogocennych kamieniach, by potem rozdac te kosZtownosci wsrod ludu.

Szacun dla 15-wiecznych rzezbiarzy.

Okolice Hampi to w zasadzie jedna wielka plantacja bananow.

Jakas swiatynka w okolicach Hampi.

Znowu rzezbiarze sie wykazali.

I tu tez. To chyba swiatynia Vittali.

Takich rzeczy sa tu tysiace.

I takich tez.

I takich...

I takich... Przypominam, ze wszystko to funkcjonowalo czasowo gdzies w okolicach bitwy pod Grunwaldem.

Magiczna przeprawa tonacymi lodziami.

Hampi po raz kolejny.

Slynny kamienny powoz - swiatynia Garudy. Kamienne kola tego pojazdu niegdys mogly sie obracac.

Stajnie dla krolewskich sloni.

Widok ze wzgorza Mukhanda. Najlepsza rzecz w Hampi. Blizej Bazaar, dalej swiatynia Virupakshy (i cale to brudne miasteczko Hampi Bazaar).

Znowu zachwycajaca rzezba.

Lotus Mahal - polaczenie stylu hindu i islamskiego.

Skaly - siostry. Legenda glosi, ze siostry te mowily zle o swiatniach Hampi i za kare zamienione zostaly w glazy. Na pierwszym planie moj rower o nazwie Thriller.