Jaipur to na tyle duze miasto, ze wszelkie zabytki, wlacznie z rozowym starym miastem, gina i nie sa tak widoczne w morzu biznesowych biurowcow, szerokich ulic (w koncu stolyca...) i chaotycznego ruchu ulicznego.
Rozmywa sie tez w ogromnej masie sprzedawcow ta ich czesc, ktora na widok bialego czleka dostaje palpitacji serca i natychmiast mnozy przez trzy wszystkie ceny oferowanych towarow.
Jeden z maharadzow fajnie kiedys wykombinowal ze stare miasto podzieli na kwartaly,w kazdym z nich beda funkcjonowac bazary z roznego typu towarami. W ten sposob mozemy zanurzyc sie w uliczki starego miasta i przeplynac najpierw przez kwartal rzezbiarzy wykonujacych cuda z marmuru, potem przenosimy sie niepostrzezenie do swiata przypraw i rozniastych rzeczy kuchennych, nastepnie znajdujemy sie w pieknych tkaninach, dalej wsrod jubilerow (a Jaipur to miasto jubilerow), dalej przedmioty AGD i jakies kuchenne, itd. itp. Tak lazac po tych nieskazonych lub ledwie skazonych obsesja bialasa uliczkach spedzielm 4 czy 5 godzin. Bardzo to fajne przezycie.
Oprocz tego oczywiscie sie obzeram bo restauracji dobrych tu sporo, jedna z moich ulubionych to Mohan, typowo indyjska. Wczoraj zjadlem tam fantastyczne thali, dzisiaj rewelacyjne briyani. Jestem jak najbardziej za takim zarciem. Innym wielkim zaskoczeniem jest lassi (czyli jogurt taki). Na polnocy jest on gesty, niemal kremowy i przepyszny. Na poludniu bardziej przypominal nasza maslanke. Szkoda ze nie mozecie sprobowac bananowego lassi albo lassi na slodko. Niebo w gebie.
Dzisiaj byla niedziela i po raz pierwszy odkad tu przybylem zauwazylem, ze Hindusi odpoczywaja. O 10.30 ulice byly prawie puste, cisza zalegala na rondach i placach. No i sie przyjemnie przemierzalo ulice w takich warunkach. Teraz juz znowu wszystko wyjechalo i zablokowalo ulice pewnie w oczekiwaniu na jutro :-).
To tyle. Zabytki w Jaipurze sa strasznie skomercjalizowane, maharadza chyba bardzo lasy na kase jest, wiec sobie niektore rzeczy podarowalem. Swoja droga to dziwne sa tu taryfy. Przykladowo bilet wstepu do palacu maharadzy kosztuje 30 rupii dla Hindusa i ... 300 rupii dla zagranicznego. Wyglada na to, ze bialasy utrzymuja cala kulture w Indiach.
No to tyle. Jeszcze tylko pare zdjec.