poniedziałek, 15 grudnia 2008

grudzien w Varkala

Mamy 15 grudnia. Temperatura powietrza w ciagu doby nie spada ponizej 20 st. C. Nad glowami niebezpiecznie kolysza sie dojrzale orzechy kokosowe, gotowe spasc w kazdej chwili (bylem swiadkiem jak takie cos spadlo, nie zycze nikomu kontaktu z takim pociskiem). Dnie uplywaja na lazeniu po bulwarze, zachodzeniu tu i owdzie w celu spozycia czegos pysznego (patrz zdjecia nizej), no i oczywiscie na lezeniu na plazy i kapieli w morzu. Morze przypomina ciepla, slona zupe, ale przy tych temperaturach i aktywnosci Slonca orzezwia wybornie. Jak juz wspomnialem jedzenie jest przepyszne i przetanie. Wielka przyjemnoscia jest usiasc sobie w cieniu na slomianym fotelu i wypic goraca herbate z sokiem z limonki, miodem i imbirem. Na upal i lekkie przeziebienie w sam raz. Dzis zostalem zaproszony na obiad przez szefa domu, w ktorym stacjonuje. Oczywiscie byl to niby zwykly, ale wyborny obiadek w stylu keralskim (znaczy sie duzo swiezutkich ryb).
Przyjemne to miejsce, musze przyznac, ale siedzenie z 4 literami w jednym miejscu jakos mnie meczy. Pojutrze ruszam wiec dalej. Kierunek: Kollam.

Jak widac bialasy garna sie do pomocy biednym Hindusom :).

Zarelko typowo hinduskie: kofta, ryz i (chyba) pakora albo cos innego o typie chleba. Pycha. Oczywiscie wciagane prawa reka.

Pocztowkowy zachod slonca.

Kibelek w pokoju w Olympia House.
Widoczek z Varkalskiego klifu.

Moja pokoja. Cena: 300 rupii za dobe. Stounek cena/jakosc rewelacyjny.

Tybetanskie pierozki momo wciagane w tybetanskiej knajpie. Z boku oczywiscie wspaniala ginger lemon honey hot.

Jeszcze jeden widoczek z klifu.

Flagowe danie sniadaniowe w Kerali: Masala Dosa. Po prostu niebo w gebie. W tym wielkim placu jest schowane nadzienie pyrowo-cebulowo-jakiestam. W miseczkach od lewej: cos superostrego, dalej chutney (przepyszna masa z tartego kokosa), idealna po ostrych i sambar (wywar z pomidorow, jakichs ogorkow, itp), srednio ostry. Nie musze dodawac, ze wszystkie cuda, przyprawy przede wszystkim, sa swiezutkie, soczyste i maja pelny smak. Sprobujcie ciasta jablkowego z cynamonem. Tak jak tutaj cynamon powinien smakowac wszedzie. Zamiast dosy, czyli placka z maki moze byc nieco pulchniejszy placek z tartego kokosa i maki kokosowej. Oczywiscie kokos pol godziny przed podaniem mogl jeszcze wisiec na drzewie.

Kokosowe zniwa.

Milo posiedziec w tak pieknych okolicznosciach przyrody.