O upale juz zapomnialem. Jesli spytalby ktos czy tu wieje to nie wiedzialbym co odpowiedziec, bo nie znam odpowiednich slow zeby to okreslic. Jutro jade do Parku Narodowego Torrres del Paine. Ostatnie prawie cztery dni spedzilem na objadaniu sie i snuciu po pokladzie promu majestatycznie sunacego przez chilijskie fiordy. Widoki byly jak z filmu fantasy, tutaj powinni kreci nieznana czesc Wladcy Pierscieni :-).
Nop to tyle. Zdjec nie zamieszczam, bo nie mam znowu kabla.